ksiega gosci

2006
grudzień
2005
sierpień
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
2004
wrzesień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń


 
*trudno mi się przyznać*



jesem zła.



killing-me-softly 2006-12-04 22:37:51
skomentuj (2)
*


Wakacje mijają mi bardzo owocnie i szybko:)
Przede wszystkim, jestem z siebie dumna, że po trzech latach wreszcie zdecydowałam się zrobić prawo jazdy :) Wcześniej zawsze miałam jakąś wymówkę, a to wyjazdy wakacyjne,a to matura, a to coś tam. Trzeba jednak przyznać,że kurs zajmuje bardzo dużo czasu,ale mimo wszystko uważam,że słusznie zwiększyli liczbę godzin na jazdę. Wyjeździłam na razie dopiero 9ha ;/
A z bardziej przyjemnych rzeczy,to byłam na Malcie ze Szczotką na dwa tygodnie :) Wyjazd zaliczam do grona udanych, choć strasznie szybko zleciał ;/ Nie będę robić za przewodnika i opowiadać o historii wyspy (zresztą bardzo ciekawej) i skupię się na tym co robiłyśmy :)Przez pierwsze dwa dni dochodziłam do siebie w związku ze zmianą klimatu,bo było bardzo wilgotne powietrze, a nie miałyśmy klimy w pokoju, tylko mały dziadowski wiatrak;/ Po dojściu do siebie, zarządziłyśmy opalanie-wyszło to nam średnio, bo wstawałyśmy średnio o 11, wygrzebywałyśmy się z pokoju ok 13 i szczerze to jakoś nie bardzo mogłyśmy wyleżeć te 2-3 godzki dziennie. Plaże na Malcie sa kamieniste, także średnio nam się podobało, przy basenie mało miejsce, w końcu wyczaiłyśmy opalanie na dachu, tzn. na tarasie na 6 piętrze :) A poza tym namiętnie czytałyśmy :) Przez pierwszy tydzień był trochę dół,bo nikogo nie poznałyśmy, no poza Maltanami,którzy zapraszali nas na plażę dla nudystów i wychudzonym Włochem,który wyglądał jak nie-Włoch i zaprosił nas na dyskotekę. Po tygodniu przyjechała rodzina dyplomatów z dwoma synami:) Jak tak posłuchałam jakie życie prowadzą dyplomaci, to nie wiedziałam czy mam im zazdrościć czy współczuć-4 lata w Polsce, 4 lata na placówce i tak w kółko. No i było nam trochę raźniej z nimi :)Byłyśmy z nimi i jeszcze dwoma pannami od nas z hotelu (jedna miała 23lata a wyglądała i zachowywała się jakby miała 18,a druga przyjechała zupełnie sama i jakaś cyniczna była) w Paceville, miejscowość-mekka imprezowiczów-Ibiza Malty. Kilka ulic, na których jest mnóstwo klubów(niektóre kilkupoziomowe) z jaką tylko zapragniesz muzyką. Maltanskie wąskie uliczki, ludzi jak mrówków (:>), alkohol, hałas, muza, dantejskie sceny wręcz,no ostro tam było.Byłyśmy jeszcze na Niebieskiej Lagunie-tam właśnie gdzie kręcili film o tym samym tytule, kolor wody po prostu boski :) No i ogólnie było bardzo fajnie, poza tym,ze wróciłam do Polski chora ;/ i do dziś wyleczyć się nie mogę ;/


A teraz trochę przemyśleń z zupełnie innej beczki.
Zaczynam doceniać mądrość Walocha i to,że tak usilnie namawiał mnie na prawo. Dochodzę do wniosku,że w newralgicznych momentach mojego życia ktoś mnie musi popchnąć czy wręcz wepchnąć gdzieś. Z reguły wychodzi mi to na dobre i kierunkiem studiów też tak było. Kilka przypadków, zbiegów okoliczności, z których największym było to,że dostałam się na to prawo. No może bez przesady,aż taka durna z tej historii nie jestem i nie byłam,ale aż wzdrygam się na samą myśl,że nie chciałam jechać na egzamin, nie miałam ochoty siedzieć na tej auli 2 i pół godziny, pytania były potwornie trudne i chwilami przypominały jakąś szaradę matematyczną. No ale się udało i dobrze. Tak myśląc przyszłościowo, to po prawie ma się duże możliwości rozwoju i wyboru pracy-oczywiście jeśli się jest dobrym i ma się odrobinę szczęścia, nie chcę pisać o znajomościach i pieniądzach, bo ta myśl napawa mnie obrzydzeniem i nie chcę wchodzić w świat łapówek i kontaktów. I tak sobie myślę, że jeżeli nie spełni się mój plan (a pewnie się nie spełni,przynajmniej w tym roku,a w przyszłym wszystko może się zmienić ;/) i w związku z tym mam dalej studiować w Toruniu, to będę ubiegać się o Most,tylko oczywiście nie wiadomo czy mnie przyjmą, niby nie jest tak trudno się na to dostać, ale z prawem jak to z prawem różnie może być... No i tak ogólnie: chwała Walochowi :) A do tego Kwach podpisał ustawę o adwokaturze, co też napawa mnie optymizmem. Pożyjemy, zobaczymy jak to będzie :)

A na koniec i dla odprężenia, to powiem Wam,że trzeci raz zaczęłam czytać ‘Imię róży’ Umberto Eco, co wakacje zabieram się do tej 700stronnicowej księgi, ale nigdy nie mogę zmęczyć więcej niż 50 stron ;/ Tym razem przekroczyłam tę magiczną barierę i myślę,że dam radę ale sporo w niej filozoficznych, średniowiecznych rozkminek... hm...

Rodzice lecą na Dominikanę... Mama traktuje to jak wyjazd na koniec świata,ale w sumie to nie dziwię się jej. Szczerze im zazdroszczę:>
Ale jak już będę przeraźliwie bogata, to też tam pojadę :) i na safari do Kenii i na Mauritius i do USA i na fiordy i na Islandię i wszędzie:)
Oj dziecinna jeszcze kapkę jestem :)






killing-me-softly 2005-08-17 14:55:08
skomentuj (4)
**

Ach ta sesja... obsesyjna trochę... Ale serio-wpadłam w wir nauki, ciągle notatki, kawka, powtarzaenie, papierosek, uczenie się, drugi papierosek,czytanie, trzeci papierosek, doczytywanie, druga kawka... i tak na okrągło... Studencki żywot sesyjny urozmaiciła mi tylko kłótnia z A. o dzieciach specjalnej troski- oczywiście wyszło,że jestem egoistyczna,mój poziom wrażliwości sięga -50 no i w ogóle sknera ze mnie... Ale wszystko sobie przemyślałam (włącznie z wyobrażeniem co by mi ksiądz na spowiedzi powiedział :P) i okazuje się,że jednak trochę ludzkich uczuć we mnie zostało i nie mam całkowicie zamrożonego serduszka.
A wracając do mojego ulubionego tematu-sesja jak by ktoś zapomniał, to muszę z dumą oznajmić, że dostałam 5 zprawa konstytucyjnego :> Jako,że prowadzę bardzo intensywny tryb życia i chodzę spać ok 2, a pociąg do Toronto (czytaj Torunia) miałam o 5.25, to spałam niecałe 2.5 ha także rano byłam tak nieprzytomna,że zapomniałam wziąć klucza do mieszkania. I musiałam wystroić się w niebieskie póładidaskowebuty do garniaka (buty studniówkowe zostawiłam w domu w Toruniu). Barbary niestety nie zastałam, więc jak nieszczęscie zostałam w owych niebieskich bucikach niezwykle nie pasujących do eleganckiego stroju na egzamin ustny do prof.który lubi jak studentki ładnie wyglądają... A moja ciotka nosi rozmiar 35, emila 42,a ja 39... z braku wyboru wzięłam od emi te buty, które wszędzie mi odstawały, no ale przynajmniej nie stwarzały dysonansu kolorystycznego... że też ja jestem taka roztrzepana... No ale najważniejsze w tym jest to,ze 5 z tego egzama dostałam :P Nawet te buty z watą w środku mi przestały przeszkadzać jak indeks otworzyłam :P Z logiki dostałam 3-średniawka, ale najważniejsze,ze zdane :P
Dla dalszego urozmaicenia sobie czasu przed egzamem zgodziłam się być jurorką w corocznym przeglądzie teatrzyków Brewerie :> jak grałam jeszcze w teatrzyku, to zawsze chciałam wiedzieć jak przebiegają obrady jury, a teraz sama tego doświadczę hehe Badzo się cieszę takim wyróżnieniem, bo teatrzyk był przez 6 lat połową mojego życia :> fajnie było :)
A wakacje coraz bliżej...byle do środy :>
killing-me-softly 2005-06-16 18:52:05
skomentuj (3)
 
*
g.
les
majev
leszczu
emcia
alchemia
kulka
miodzia
maryś
shivuś
blancia
ethera